Twój koszykTwój schowek
   
Logowanie
szukaj

Biogram autora

Wojciech Otto

Wojciech Otto – adiunkt w Zakładzie Filmu i Telewizji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wykłada historię filmu, scenariopisarstwo i wiedzę o filmie. Autor książki Literatura i film w kulturze polskiej dwudziestolecia międzywojennego oraz wielu artykułów na temat kultury współczesnej i związku filmu z innymi sztukami.

poznaj inne ksiązki autora

Katalog


Fragment


Przypatrywanie się życiu i twórczości Zdzisława Maklakiewicza to ekscytująca i inspirująca przygoda. Oczywiście, nie może się równać ze spotkaniem z nim w cztery oczy, ale poprzez studiowanie autorskich zapisków i wspomnień oraz oglądanie filmów z jego udziałem, można ten nieunikniony dystans skrócić.

W historii polskiego kina można odnaleźć wiele malowniczych postaci, mistrzów reżyserii i utalentowanych aktorów, cenionych za umiejętności i warsztat, fascynujących bujną biografią. Niektóre z nich do dziś dnia cieszą się niesłabnącą popularnością, mimo że od wielu lat nie żyją. O niektórych przypominamy sobie dopiero po obejrzeniu któregoś ze „starych” filmów, jeszcze inne giną gdzieś w otchłani dziejów kinematografii. Zdzisław Maklakiewicz zajmuje w tym szeregu miejsce szczególne. Zagrał dziesiątki ról filmowych, ale nigdy nie wcielił się w żadną wielką postać z pierwszego planu, nigdy też nie stworzył kreacji na miarę którejś z prestiżowych aktorskich nagród filmowych. Jego specjalnością były role drugo- i trzeciorzędne, które jednak odznaczają się tak wysokim poziomem artystycznym, oryginalnym stylem gry, że uczyniły z tego artysty niekwestionowanego mistrza epizodu. Był aktorem charakterystycznym. Nawet z najmniejszej rólki potrafił stworzyć filmową perełkę, nawet najbardziej odrażające ekranowe persony obdarzał pewną dozą ciepła i sympatii, czasami humoru i ironii. Szanował swoich bohaterów, tak jak cenił swoją pracę. Film był dla niego nie tylko dziedziną przynoszącą korzyści finansowe. W jego przypadku okazał się także sposobem na życie.

Zdzisław Maklakiewicz prywatnie niewiele różnił się od postaci, które stworzył dla kina. Wagabunda, outsider i artysta kawiarniany – tak oceniali go koledzy i przyjaciele. Roztaczał wokół siebie niepowtarzalną aurę serdeczności. Lubił ludzi i potrzebował ich obecności, choćby po to, by opowiedzieć im jedną ze swoich legendarnych anegdot i historii, których najczęściej sam był bohaterem. Przyjmując postawę kpiarza, w prześmiewczym stylu komentował otaczającą go rzeczywistość: odcinał się od zawiści, fałszu i obłudy. Najwyżej cenił sobie szczerość i otwartość. Cechy te odnalazł w osobie swojego najlepszego przyjaciela i ekranowego partnera – Jana Himilsbacha. Wspólnie stworzyli jeden z najbarwniejszych i najpopularniejszych duetów aktorskich polskiego kina. Ich filmowe dokonania, a jeszcze bardziej aktywność pozaekranowa, wzbudzały swego czasu wiele kontrowersji, a z biegiem lat obrosły prawdziwą legendą.

Minęło wiele lat od śmierci obu artystów, a pamięć o nich wciąż ma się dobrze, a można nawet powiedzieć, że czas, podobnie jak w przypadku szlachetnego trunku, działa na ich korzyść. Nie podbili Hollywood, nie zdobywali nagród filmowych, ale podbili serca wielu widzów. Najczęściej mówi się o nich jak o jednej osobie, jednym i niepowtarzalnym zjawisku. Trudno któregoś z nich wyodrębnić z tej zadziwiającej swą oryginalnością aktorskiej spółki. Łatwiej temu zabiegowi poddaje się Maklakiewicz. Był w końcu profesjonalnym aktorem i przez długi czas realizował się filmowo w karierze solowej. Jego ekranowe role możemy podziwiać do chwili obecnej, najczęściej na szklanych ekranach telewizorów. Szkoda, że spotkanie twarzą w twarz nie jest już możliwe, bo jego prawdziwe oblicze tylko w pewnej części zostało utrwalone w filmowych archiwaliach. Resztę pochłonęła legenda. „Zdzisio należał do tego gatunku geniuszy – wspominał Tadeusz Konwicki – których nie można utrwalić materialnie, to znaczy nie można ich geniuszu zawrzeć w piśmie ani w dźwięku, ani nawet na taśmie filmowej. Jest taki gatunek geniuszy, co zdarzają się raz na pokolenie, animują nas, podwyższają, uczą zrozumienia prawdziwej poezji i uczyniwszy to, pozostają w nas i giną na zawsze w nas, czyli giną razem z nami”.

wstecz

Polecamy

A piękno świeci w ciemności
książka: 32,00 zł 39,90 zł
do koszyka
schowek
Szare a piękne
e-book: 13,70 zł 16,20 zł
do koszyka
schowek
Między prawem i sprawiedliwością
książka: 39,00 zł 49,98 zł
do koszyka
schowek
e-book: 36,10 zł 42,48 zł
do koszyka
schowek

Copyright (c) Towarzystwo „WIĘŹ”
00-074 Warszawa, ul. Trębacka 3
e:mail: wiez@wiez.pl

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?