Twój schowekTwój koszyk
szukaj

Zima 2015

Uchodźca, czyli człowiek

4 (662)

Uchodźca, czyli człowiek

Europa stanęła przed wielkim problemem, którego wcześniej usiłowała nie dostrzegać. Analizując zjawisko nowej fali uchodźców, chcemy pamiętać, że uchodźca to przede wszystkim nasz bliźni.
      Dzisiejszej Polsce przydałyby się korepetycje z autonomii Kościoła i państwa. Zasada ta zapisana jest w dwóch konstytucjach: soborowej i państwowej. Ma także korzenie teologiczne. Może zatem potrzebne są również rekolekcje?
      O współczesnej sztuce ludzie Kościoła zwykli mówić z dystansem, uznając, że pokazuje ona i propaguje świat bez Boga. A przecież nawet wielka pustka może być wielką tęsknotą. Jaki jest ukryty Bóg sztuki? 

     
Zbigniew Nosowski
1Editorial
5Podziękowania dla Przyjaciół
     

Uchodźca, czyli człowiek

   
Jan M. Piskorski
7Lament na niedolę uchodźczą i kondycję ludzką
Agata Skowron-Nalborczyk
26Syria gaśnie
Jak do tego doszło?
Malika Abdoulvakhabova
Agata Skowron-Nalborczyk
Stanisław Strasburger
Zbigniew Nosowski
Marek Rymsza
36Czy to nasza sprawa?
dyskusja
Bp Krzysztof Zadarko
Zbigniew Nosowski
47Ten obcy i Kościół
rozmowa
Bp Michał Janocha
57Dzieci jednego Boga
     
Michał Sobol
61Szkic węglem, Rozmowa w lesie, Proces
     
Antoni Sułek
64Szewc nad szewcami, „obrońca narodu żydowskiego”
O Antonim Kordowskim z Kurowa
Katarzyna Meloch
76Czytanie świata
I lalki mają swoje losy
Włodzimierz Marciniak
85Na Kijów czy na Damaszek?
Ruska wiosna z hakiem (2)
Aleksander Długołęcki
95Historia
Strategie kontroli
Cenzura PRL wobec „Przeglądu Kulturalnego”
Aleksander Hall
105Rzeczy (nie)pospolite
Chmury nad Polską
     

Korepetycje z autonomii

   
Ks. Stanisław Adamiak
111Z ziemi włoskiej do polskiej
Włoskie korzenie polskiej Konstytucji
Sławomir Sowiński
120Autonomia jako kłopot
Zbigniew Nosowski
129Nowy sojusz ołtarza z tronem?
Soborowa autonomia i polityzacja katolicyzmu
     
Rabin Abraham Skórka
140Nota bene
Polityka potrzebuje proroków
     
Zbigniew Jankowski
146Przypowieść o moim niedowiarku, Przyjacielskie umieranie, W chowanego
     
Ks. Tomáš Halík
Bartosz Bartosik
149Duszpasterska trzecia droga
rozmowa
Wojciech Zalewski
160Otwarta ortodoksja
Czy zło implikuje nadzieję? Przypadek Hioba
Michał Zioło OCSO
167Litery na piasku
Ż – jak żółw
     

Ukryty Bóg sztuki

   
Maria Poprzęcka
ks. Andrzej Draguła
Sebastian Duda
Marcin Nowak
Andrzej Wajs
175Credo połamane
rozmowa
Krzysztof Biedrzycki
186Zaspokajanie głodu
Ks. Andrzej Draguła
193Popioły Wezuwiusza
     
Katarzyna Jabłońska
ks. Andrzej Luter
203Ksiądz z kobietą w kinie
Zajrzeć złu w twarz
     
Piotr Lamprecht
211[Chciałbym aby skończyło się postawą koloru], Jeszcze, Posługa w szpitalu
     
Ks. Andrzej Luter
214Budowa świata jest plusowa
Spotkanie z Krzysztofem Majchrzakiem
Andrzej Friszke
222Książki
„Solidarność” mityczna, „Solidarność” prawdziwa
Paweł Czapczyk
228Skazani na dialog
Jan Turnau
232Bergoglio bez ideologii
Jacek Borkowicz
236Dramat pokolenia
     
241W Galerii „Więzi”
Aldona Piekarska
Jerzy Sosnowski
242Eks post
O tym, że nie ma końca
     
Numer w wersji papierowej:
24,99 zł 22,49 zł
dodaj do koszyka
dodaj do schowka
Numer w wersji e-book:
(format: Mobi, ePub)
18,45 zł
dodaj do koszyka
dodaj do schowka

Artykuł

WIĘŹ 4 (662) 2015

Michał Zioło OCSO

Litery na piasku
Ż – jak żółw

W domu pod żółwiem mieszkała bystra dziewczynka, córka handlującego z Rosją kupca Christiana Heinricha Trosienera, ktorą historia literatury zapamiętała jako Johannę Schopenhauer, autorkę Gdańskich wspomnień młodości, a historycy filozofii jako matkę pesymisty Artura Schopenhauera. Dla mnie, przyszywanego gdańszczanina z ulicy Świętojańskiej, Johanna pozostanie – niech przyjaciółka Goethego wybaczy mi tę familiarność – Joasią spod wesołego żółwia, bo niczym ten domowy totem, który: „kiwał się i trzepotał – jak notowała – mocno pozłoconymi łapami i głową na wszystkie strony świata, kiedy tylko wiatr silniej zawiał”, chwytała każdy, nawet najmniejszy powiew historii. Historii wciąż, oczywiście, spętanej łańcuchem i pokornie gotowej – niczym prowadzany ulicami w czasie dominikańskiego jarmarku obłaskawiony cygański niedźwiedź lub wędrowna, ale grzeczna trupa Franza Schucha – do urządzania skromnych ulicznych spektakli, prowokowania niezbyt wciąż wymyślnych katastrof, pozbawionych szusów upadków patrycjuszowskich domów i dyskretnych tąpnięć dobrze zapowiadających się karier. Z wdziękiem kogoś, kto przeszedł kursy haftu, szycia i tricotage’u w szkółce pani Chodowieckiej, która uczyła dbać o detale, Joasia próbowała fotografować w pamięci wszystkie te manifestacje dobra i zła, ba, nawet badać podszewkę zdarzeń. Robiła to lekko i dowcipnie, wystrzegając się jak ognia goryczy i mściwego tonu zawiedzionej w szczęściu rodzinnym kobiety (wczesne wdowieństwo, kłótnie z synem). Wyszła z tego piękna autobiografia, forma – jak mówią – podejmowana z chęci zrozumienia niedalekiej przeszłości, z natury swojej bliska stylowi ksiąg kanonicznych. A mnie żal mimo wszystko, że to nie dziennik, bo ten lepiej pasowałby do żywego charakteru Joasi i czułego na podmuchy wiatru żółwia. Dziennik jest jak sejsmograf, drgający piórem między diagnozą a prognozą.


To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” zima 2015 (dostępnym także jako e-book). 

wstecz

Copyright (c) Towarzystwo „WIĘŹ”
00-074 Warszawa, ul. Trębacka 3
e:mail: wiez@wiez.pl

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?